Poniedziałek wielkanocny


Witajcie po długiej nieobecności, postanowiłem dziś napisać, bo teraz mam czas.
Przepraszam, że tak długo nie pisałem, ale miałem męczący tydzień, chwile radosne, przeplatały się, z smutnymi, i tak dni minęły, i tak, do Świąt Wielkanocnych.
Dziś jest troszkę lepiej, ale nie wiadomo, co zaraz przyniesie kolejna minuta, bo nie znamy przyszłości, więc mi nie jest wyrokować, czy będzie dobrze, czy źle... dobrze, że jest tak, jak jest.
Trudno, mi dziś jakoś pisać.
Tydzień cały, miałem pełen obowiązków, sprzątanie, wyjazdy do lekarzy.
W środę, wstałem rano, i przewróciłem się, długo leżałem, bo ból kikuta, którego dzięki Bogu nie uszkodziłem sobie, był przejmujący, dostałem gorączki, w ten dzień, nie byłem wstanie nic zrobić, do lekarza, nie pojechałem, myślałem, że na drugi dzień minie, brałem tyle leków, przeciwbólowych Ketonal, Ibuprofen, że rozbolał mnie brzuch, ale trudno, jakoś musiało być, do szpitala udałem się dopiero na drugi dzień w Wielki Czwartek, po prześwietleniu i przesiedzeniu 5 godzin, na izbie przyjęć, zrobiono zdjęcie, okazało się, że bardzo potłukłem się tylko, nie było pęknięcia, mimo to, do dziś boli mnie kikut, i biorę leki, ale w mniejszych ilościach.
W Wielki Czwartek, nie byłem na Wieczerzy Pańskiej, wróciliśmy późno, i było tyle rzeczy do zrobienia.
Jeszcze w ten sam dzień, zadzwoniła do mnie mama, ze smutną informacją, że mój pies w domu rodzinnym, Oskarek, który był psem domowym, którego kochaliśmy, nie żyje.
Wybiegł na ulicę, i zabił go samochód, mieliśmy go 15 lat, mocno to przeżyłem, w Wielki Czwartek, płakałem cały dzień, tak płakałem, bo strasznie go kochałem, był taki sympatyczny, kochany piesek.
Do dziś nie mogę dojść do siebie, myślami cały czas uciekam, do tych wspomnień z nim.
Ktoś powie, to tylko pies, prawda, ale pies to najlepszy przyjaciel człowieka, jest przy nim, tylko tyle, że nie mówi, ale jest w trudnych i radosnych chwilach.
Teraz go nie ma, płakać mi się chce, gdy to piszę.
W domu, gdzie mieszkam, pocieszały i pocieszają mnie Kajtek i Dino, nasze psy ze schroniska.
Ciężko, jest się pogodzić, ze stratą, nawet psa, który był członkiem rodziny.
Nie tylko ja płakałem, płakali wszyscy i płaczą.
Taki ciężki dzień miałem. Na drugi dzień, ból kikuta był mniejszy i pojechaliśmy na nabożeństwo Wielkopiątkowe, pomodliliśmy się, ja jakoś dochodziłem do siebie, ucałowałem Krzyż, i ofiarowałem swój Krzyż Jezusowi, złożononemu w grobie.
W Wielką Sobotę, czułem się przybity, i nie miałem na nic sił, dla zabicia czasu pomogłem Andrzejowi w sprzątaniu domu, i tak zeszło do późnego wieczoru.
W Wielkanoc, pojechaliśmy do mojej mamy, do domu rodzinnego, atmosfera była miła, ale brakowało Oskarka, popłakałem się przy stole, mama mówiła, bym nie rozczulał się, bo mogą być tego złe skutki zdrowotne, ale ja musiałem odbyć swój żal, i tak potrwa on jeszcze trochę.
Wróciliśmy późno, po Mszy Św.
Dziś mieliśmy w parafii Giełczew kiermasz na nasze protezy, za co dziękujemy ks. proboszczowi, za ponowne zaproszenie.
Także dziękuję proboszczowi z parafii Wysokie, za okazane wsparcie i serdeczność w dzień kiermaszu, który był w Niedzielę palmową.
Dziś byli goście u nas, a później obejrzałem film, i teraz do was piszę.
Dziękuję Bogu Jezusowi Zmartchwywstałemu za wszelkie Krzyże, i radości, za wszelkie łaski płynące z Jego Miłosiernego Serca.
Dziękuję Maryi Niepokalanej, za Macierzyńską Miłość i Opiekę, w każdy dzień, w dzień Krzyży i radości.
Proszę Was bracia i siostry, za modlitwę za mnie, i za wszystkie osoby, które mam w sercu, i za te wszystkie intencje, które ofiarowuję Bogu.
Ja o Was pamiętam, w codziennych moich modlitwach.
Chwalmy Pana bo Jego Miłosierdzie i Miłość trwa na wieki.
Mam nadzieję, że uda mi się na tygodniu napisać.
Pozdrawiam, jeszcze raz Wesołego Alleluja!

Popularne posty z tego bloga

Nie lękaj się bo Ja jestem z Tobą, nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem. Iz.41.10

Miłość!!!

Moje Życie!!! My life!!!